życie codzienne, ludzie

CZY NA PEWNO WINISZ WŁAŚCIWĄ OSOBĘ?

Siedzę w salonie na kanapie, wpatrując się w krople deszczu spływające po oknie. Niepokoję się o niego. Stoi w kuchni w bezruchu i patrzy się przed siebie, jego wzrok jest jakiś taki nieobecny. Toczy wewnętrzną walkę, jakby stał w obliczu tragicznego konfliktu niczym król Edyp. Wiem, że musi podjąć decyzję samodzielnie. Tym razem nie jestem w stanie mu pomóc. Ten wybór należy tylko do niego.

Zamknął lodówkę.

– Nie ma nic do jedzenia. – odparł zrezygnowany M.

– Cała lodówka żarcia, a ty mówisz, że nie masz co zjeść?

– Taa. Szpinak, brokuły, brukselki, sałata i żółty ser. Kilogramy żółtego sera… Przez ciebie będę głodny!

Gdyby M. poszedł do sklepu, albo zamówił sobie pizzę, czy innego kebaba, zaspokoiłby swój głód. Wniosek? Jedyną przyczyną jego głodu jest on sam.

Jeśli jednak M. powtarza mi co jakiś czas: Przez ciebie wywiozą mnie w białym kaftanie i zamkną w pokoju bez okien i klamek!, jego oskarżenia są jak najbardziej na miejscu. Bo to przez moje zachowanie jego stan emocjonalny jest w coraz gorszej formie.

NASZ ZWIĄZEK ROZPADŁ SIĘ PRZEZ TĄ SUKĘ!

Ewenement. Żadna osoba trzecia nie jest w stanie rozwalić czyjegoś związku, choćby miała długie nogi, dupę Beyonce i biust Dżoany Krupy. Jeśli jakaś kobieta uwiodła Twojego faceta, winić możesz wyłącznie jego, bo to z nim tworzysz ,,związek”. Jeżeli Twoja partnerka poleciała sobie w bailamooooo z jakimś absztyfikantem, nie wal go po mordzie. Lepiej podziękuj koleżce, w końcu dzięki niemu nie musisz już się zastanawiać: Czy warto było kochać tak – aż do bólu? Czy mogę odejść sobie już?, po prostu mówisz: Nie Agnieszka, nie było warto! i życie toczy się dalej. Odradzam ciągłą kontrolę w związku, ustalanie godziny policyjnej i różnego rodzaju zakazy: “Nie możesz mieć żadnych kolegów!”, “Nie wyjdziesz na żadne piwo z kumplami!”, “Zapomnij, że kiedykolwiek założysz bluzkę z takim dekoltem!”, to nic nie da. Jeśli partner/ka ma Cię zdradzić to w końcu to zrobi i lepiej, żebyś dowiedział/a się o tym wcześniej niż później.

PRZEZ CIEBIE POKŁÓCIŁAM SIĘ Z MOIM PRZYJACIELEM

Jeżeli ktoś wyraża się niezbyt pochlebnie na temat Twojego przyjaciela, próbując nastawić Cię przeciwko niemu, masz dwie opcje. Albo wierzysz w insynuacje ktosia, albo używasz dyplomacji. To drugie polega na tym, że mówisz ktosiowi ,,spierdalaj” w taki sposób, że czuje narastające podniecenie na myśl o zbliżającej się podróży. Kto ma znać Twojego przyjaciela lepiej, niż Ty sam? Oczywiście, jak w każdej zdrowe relacji kłótnie się zdarzają, ale na pewno nie są one powodowane przez osoby trzecie.

MÓJ SYN NAROBIŁ SOBIE PROBLEMÓW PRZEZ NIEODPOWIEDNIE TOWARZYSTWO

To, co chcę Wam powiedzieć, nie jest żadnym objawieniem, ani odkryciem amerykańskich naukowców. Nie użyłam wzoru skróconego mnożenia, aby dojść do tego, że każdy ma swój rozum. Powiem więcej, każdy posiada wolną wolę i może sam decydować o swoich wyborach, które mogą być mniej lub bardziej właściwe. Zastanawiasz się, dlaczego Twój syn wciąga koks, jeździ na dziwki i pije stanowczo za dużo alkoholu? Bo lubi wciągać koks, jeździć na dziwki i pić stanowczo za dużo alkoholu. I ciężko mi jakoś sobie wyobrazić, żeby był do tego zmuszany przez kolegów.

ON/ONA ZABIŁA SIĘ PRZEZ CIEBIE

Bo go zostawiłaś? Bo źle go traktowałaś? Bo odszedłeś do innej? A może dlatego, że nie poszedłeś z nią na wyprzedaż do Rossmanna? Błagam, litości. Nikogo nie można oskarżać o śmierć drugiej osoby, o ile było to samobójstwo. A jeśliby szukać przyczyny, bardziej skłaniałabym się do braku zaradności życiowej, niemożności stawienia czoła przeciwnościom losu, czy nieudolności radzenia sobie z szarą rzeczywistością. I wcale nie twierdzę, że taka sytuacja nie jest smutna, jest wręcz tragiczna i nigdy nie chciałabym się w niej znaleźć. Jednak wybór wciąż należy do osoby chcącej popełnić samobójstwo.

PRZEZ CIEBIE NIE ZDAŁEM EGZAMINU

Bo wyciągnąłeś mnie dzień wcześniej na wódkę i zaspałem.

Bo poszłam z tobą na imprezę, zamiast się pouczyć.

Bo oglądałam z tobą seriale i nie zdążyłam zrobić ściągi.

Bo po naszym melanżu to już nie wiem, czy dzisiaj jest piątek czy niedziela.

Jeśli w każdej z wymienionych sytuacji, ktoś przykładał Ci pistolet do czoła, grożąc, że jeśli nie zrobisz tego, czego zażąda, to Cię zabije – znalazłeś winowajcę. Jeżeli nikt do niczego Cię nie zmuszał to trochę tak, jakby śpiewać na urodzinach stuletniej babci: Sto lat! Sto lat! Trochę nie na miejscu.

* * *

– Mogłabyś przełączyć na jakiś program, gdzie popatrzylibyśmy, jak rośnie trawa? Na pewno byłby ciekawszy, niż to co teraz oglądasz. Przez ciebie umrę z nudów. – rzucił w moją stronę znużony P.

– Niestety, to mój ulubiony serial, jak się skończy, to włączę coś innego. Musisz przywyknąć, że czasem los chce z tobą grać w pokera, raz ci daje raz zabiera… – odpowiadam złośliwie.

– Czy chcesz mi w ten sposób powiedzieć, że Marian Zanzyniuk, czy jak mu tam, wie coś o życiu?

– Chcę po prostu powiedzieć, że jak nie chcesz tego oglądać, to poczytaj książkę czy coś. Przecież do niczego cię nie zmuszam.

– To chociaż zrobiłabyś jakiś obiad, mam ochotę na Ratatouille.

– A co to jest? Jakaś postać z Hobbita?

– [facepalm.] Dlaczego ja się z tobą w ogóle zadaję?