życie codzienne, ludzie

NIE BĄDŹ GBUREM

Sierpniowy upał. Stoję na chodniku warszawskiego Wilanowa, nieśmiało kładąc prawą stopę na przejściu dla pieszych. Obserwuję trzypasmową jezdnię z nadzieją, że któryś z samochodów zatrzyma się, umożliwiając mi tym samym przejście przez pasy. Taki chuj. Po kilku minutach straciłam wszelkie nadzieje. Przejrzałam fejsa, wytłumaczyłam babci przez telefon, jak przesyła się MMS-y, zdążyłam zaplanować wakacje i już miałam malować paznokcie u rąk, kiedy stało się coś niesłychanego. Tuż przed pasami z piskiem opon zatrzymał się TIR. Kierowca zaczął wymachiwać rękoma na znak, żebym przeszła przez jezdnię. Na co ja mu odmachuję, że nie ma takiej opcji, bo pozostałe samochody nawet nie zwalniają. Kierowca TIR-a wyszedł z samochodu i stanął bohatersko na ulicy, wyciągając przed siebie ręce na znak STOP. Patrzę i oczom nie wierzę. Przemierzam ino chyżo trzypasmówkę, czując się, jakby Mojżesz przeprowadzał mnie przez Morze Czerwone.

Okazywanie empatii drugiej osobie czyni świat lepszym. Gwoli ścisłości, cytując już utarte powiedzenie: Świat jest dobry, to ludzie są źli.

Nie przepadam za ludźmi. Lubię jednak obserwować ich zachowania, a im dłużej obserwuje, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że ludzie mnie wkurwiają. Ale lubię mojego psa. I inne zwierzaki też lubię. Moja niechęć do społeczeństwa osiąga apogeum w: komunikacji miejskiej, galeriach handlowych, marketach, sklepach, klubach i w większości miejsc publicznych, gdzie ludzi jest wiecznie dużo. Pomimo tego, że jestem pieprzoną, egoistyczną hedonistką, nie zachowuję się jak świnia. Potrafię być uprzejma. Pojęcie kultury osobistej nie jest mi obce, stosuję ją na co dzień. Świat byłby lepszy, gdyby ludzie zaczęli się wzajemnie szanować. Niekoniecznie lubić, po prostu S-Z-A-N-O-W-A-Ć. Wbrew pozorom wcale nie jest to takie trudne, wystarczy trzymać się kilku prostych zasad.

Dzień dobry, Proszę, Dziękuję, Do widzenia. Wyobraź sobie taką scenę: wchodzi facet do sklepu spożywczego [zaczyna się, jak dowcip], podchodzi do ekspedientki i mówi: Masło i chleb. Pakuje zakupy do reklamówki, odwraca się na pięcie i wychodzi. Normalnie pomyślałabym, że niemowa. Ale zamówienie jednak złożył, czyli mówić umie. Jak można być takim gburem? Jeśli opatentujesz te podstawowe zwroty grzecznościowe i zaczniesz je stosować, będziesz szczęśliwszy. Serio. A jeśli dodasz do tego: Miłego dnia! -to już w ogóle kurtuazja level expert.

,,- Przepraszam. -Nic nie szkodzi.” Wydaje mi się to całkiem naturalne, że jeśli ktoś nieumyślnie nadepnie nam na buta i przeprosi za to, odpowiadamy: Nic się nie stało. Niby takie oczywiste, prawda? A w większości przypadków ludzie patrzą się na swoich “oprawców”, jakby im co najmniej ojca naleśnikiem zabili.

Ustąp miejsca siedzącego starszej kobiecie [niekoniecznie tej, która pokłada się na twoim ramieniu i dyszy ci w twarz z bólu, bo obcasy za wysokie], okaż trochę szacunku do innych. Tobie nie sprawi to różnicy, ale innym możesz pomóc.

Abstrahując od tego, że widok walczącego na ringu Toma Hardego w ”Warrior” napawa moje oczy radością, obrzydza mnie bójka kobiet. Pewnego wieczoru, zrobiłam coś wbrew moim przekonaniom. Spacerowałam z psem, który również nie przepada za ludźmi, więc zaczął szczekać na pewną młodą niewiastę pijącą piwo pod blokiem. Dzierlatka była na tyle oburzona szczekaniem mojej Koki, że pozwoliła sobie na wymierzenie kopniaka w jej brzuch, śląc przy tym kwiecistą wiązankę.

Co powinnam zrobić:

-Przepraszam, czy mogłabyś uprzejmie nie kopać mojego psa, gdyż jest on istotą żywą, odczuwającą ból?

Co zrobiłam:

Niewiele myśląc, wymierzyłam w nią prawym sierpowym. Nie spodziewałam się jednak, że mam tyle siły, aby osunęła się po tym uderzeniu na ziemię. Rzecz jasna zrobiło mi się jej szkoda, więc zaczęłam pomagać jej w podnoszeniu się z chodnika i przepraszać. Ta chwila słabości minęła równie szybko, jak samo walnięcie jej w twarz, gdyż kilka koleżanek z imprezy, które obserwowały całe zajście z balkonu, zaczęło nadciągać z pomocą koleżance. I tutaj kończy się moja rola bohaterki. No co miałam zrobić? Wziąć Kokunię pod pachę i uciekać? Nie, Kokunia jest za ciężka, więc uciekałyśmy na własnych nogach. Jest to jedyna sytuacja, w której uderzyłam człowieka i tego nie żałuję.

Nieważne czy siedzisz w barze i zamawiasz piwo, czy spędzasz wieczór w restauracji, jedząc obiad składąjcy się z: przystawek, zupy, dania głównego, deseru, a do tego wszystkiego dą perinią- za przyniesienie twojego zamówienia do stolika musisz podziękować. Nawet jeśli jesteś raperem o ksywce Tede i PLNY masz w kiermanie – lewej, prawej, tylnej, tylnej, a atrakcyjne panie lubią cię, kiedy je przy nich wyjmiesz; nie jesteś zwolniony z używania zwrotów grzecznościowych. A jeśli kelner pomyli zamówienia, nie drzesz się na niego, jak Sylwia Wrzeszczak Grzeszczak na koncercie, tylko uprzejmie informujesz, że chciałeś łososia, a nie schabowego [bo schabowe to tylko mama dobrze robi]. Pomylić się jest rzeczą ludzką, więc odpowiadamy: nic się nie stało. Umówmy się- z głodu jeszcze nikt się nie zesrał.

Bądźmy wobec siebie uprzejmi, kulturalni, empatyczni- być może wtedy zacznę Was trochę lubić.

 

Udostępnij