życie codzienne, ludzie

STANY UPOJENIA IMPREZOWEGO

 

Jeszcze niedawno świętowaliśmy Wielkanoc, a już odliczamy dni do weekendu majowego. Dziś jest piątek- dzień zapowiadający kolejne dwa dni wolnego, pomiędzy tymi dwoma dłuższymi przerwami. Wielu z nas zastanawia się, jak tu wypocząć, w tym całym natężeniu urlopu. Otóż, umówmy się… Kto podczas wolnego wypoczywa? Większość z nas, po prostu korzysta z okazji do bezstresowego popłynięcia w melanż, nie martwiąc się o to, że następnego dnia w pracy będzie musiał egzystować w nieproszonym towarzystwie kaca.

Zagorzały imprezowicz

Jego życie polega na odliczaniu dni do piątku. Kiedy nadchodzi ostatni dzień tygodnia, jego samopoczucie ulega znacznej poprawie. Wątroba zaczyna normalnie funkcjonować, ustają bóle głowy, a humor w zadziwiająco szybkim tempie osiąga apogeum wzrostu, przyćmiewając wszelkie postanowienia na temat spożywania alkoholu w weekend. Po zakończeniu pracy, ostatki jego rozsądku podpowiadają mu, aby ten dzień skończył się jedynie na dwóch relaksujących, zimnych piwkach. Rzeczywiście, taki stan z powodzeniem utrzymuje się do momentu, kiedy jeden ze znajomych, delikatnie sugeruje: ”A może jeszcze po jednym i do domu?”.  Jedno piwo… Czemu nie? Nieoczekiwanie, z piątku nagle zrobiła się niedziela. Pierwsze słowa po przebudzeniu? ”Kurwa, znowu.” Zupełnie jak déjà vu- to odczucie, że taka sytuacja wydarzyła się już kiedyś, a dokładniej- siedem dni temu. Znowu nadszedł czas na nowe postanowienie: ”Więcej nie piję. Teraz już tak na poważnie. Tylko pójdę po jedno piwko na kaca i koniec pijaństwa”.

Od święta trzeźwy

Kolejny, bardzo interesujący przypadek. Jest to postawa godna uznania. Taki osobnik, już dawno przestał walczyć, z otaczającą go rzeczywistością, a dni wolne od pracy nie robią na nim większego wrażenia, gdyż zwyciężył ciężką walkę ze swoim pociągiem do alkoholu- poprzez codzienne zażywanie niemałych dawek, uodpornił się na jego niepożądane działanie. Nie miewa bólów wątroby, bo niby jak można mieć bóle czegoś, czego się prawie nie posiada? Podobnie jest z głową, która traktuje alkohol jak dawkę szczepionki, dzięki której się uodparnia. Wstając do pracy, nie czuje wielkiego rozgoryczenia, jak większość społeczeństwa, ponieważ utwierdził się w przekonaniu, że wypicie porannej szklanki świeżo wyciśniętego soku z cytryny, dostarcza mu wiele witamin i energii na cały dzień. Otrzymując propozycję sobotniej imprezy od znajomych, nasz bohater pozostaje niewzruszony i owszem, chętnie w niej uczestniczy, ale nierzadko bywa, że nie spożywa na niej alkoholu. Myśli sobie: ”Bycie czasem trzeźwym to taki fajny stan, muszę częściej go stosować, ale jazda”. Nie da się ukryć, że swoim zachowaniem zadziwia znajomych, którzy mają szansę zaobserwować jego trzeźwy umysł, podczas imprezy. Przecież tak często zdarzało się, że podczas swojej przerwy na lunch, w tygodniu, odbierali od niego telefon i słuchali, jak opisywał swój wtorkowy wieczór w klubie, który skończył się pobytem na izbie wytrzeźwień.

Zupełnie nietypowy Polak

Jest to człowiek, który już w podstawówce wiedział jaki kierunek studiów wybierze, gdzie będzie pracował oraz ile będzie miał dzieci. Rodzice,  od urodzenia wpajali mu, że czas na znajomych przyjdzie, kiedy się ustatkuje, czyli około trzydziestki. Rzeczywiście, wszystko idzie zgodnie z planem: skończył studia z wyróżnieniem, rok wcześniej niż jego rówieśnicy, pracuje jako informatyk w światowej korporacji i mieszka w pięknym, dwupoziomowym apartamencie w centrum Warszawy, który kupił sobie z własnych oszczędności- bo niby na co miał wydawać pieniądze, skoro na wakacje do dziś wyjeżdża z rodzicami, a na imprezach ze znajomymi rzadko bywa, bo raczej ich nie posiada. Tylko gdzie ta wymarzona żona i dzieci? Czas coś zmienić i zacząć poszukiwania, bo próby znalezienia odpowiedniej kandydatki w pracy, ze względu na branżę, do tej pory kończyły się fiaskiem. Kiedy nasz delikwent, po raz enty zostaje zaproszony na spotkanie absolwentów, tym razem postanawia skorzystać z propozycji. Tak między nami- nie wiem jakim cudem, ktoś sobie o nim przypomniał, pewnie skojarzono go z tym typem, od którego wszyscy zawsze ściągali na egzaminach. Przejdźmy do sedna… Nasz bohater pojawia się w końcu na domówce i od wejścia przeżywa głęboki szok. Do tej pory, kiedy bywał na przyjęciach imieninowych babci, stół był zastawiony pysznymi potrawami, które spożywał z wyśmienicie dobranym winem. A tutaj? Wszędzie wódka, tequila, whiskey, lodówka ledwo się domyka od nadmiaru piwa. Zamiast pełnowartościowych dań, na stole stoi kilka misek z chipsami, jednak nie wyglądają zbyt apetycznie, gdyż ktoś wcześniej wylał do nich niechcący trochę wódki. To nie wszystko… Tak skąpo ubrane, wyginające się dziewczyny widział tylko na teledyskach 50 centa. W gruncie rzeczy- podoba mu się! Przyszedł czas na skosztowanie pierwszego w swoim życiu, kieliszka wódki, przed którym ostrzegali go rodzice. ”Co mi tam, spróbuję”- myśli sobie. I tak po niespełna trzech kieliszkach i połowie piwa, świat nabrał zupełnie innych barw, a impreza zdaje się być najlepszą w jego życiu. Poranek w wannie, z mokrymi okolicami krocza to kolejna nowość. Pulsujący ból głowy i suchość w ustach, również są dla niego nowym zjawiskiem. Próbuje sobie przypomnieć wczorajszy wieczór, ale w pamięci świta mu jedynie nieudana próba podrywu koleżanki- nie wiedzieć dlaczego, przecież na filmach pornograficznych, taki podryw zawsze działał. Już wie, że kolejna przygoda z alkoholem nie nastąpi zbyt prędko.

Pozostałe rodzaje upojenia alkoholowego to ludzie, którzy unormowanie spędzają wolne wieczory, więc nie widzę sensu opisywania tak skrajnych przypadków. Życzę udanego weekendu i dużo gotówki w portfelu po niedzielnym przebudzeniu.