SIÓDME – NIE KRADNIJ

Potrząsnął pistoletem paliwowym, upewniając się, że każda kropla benzyny trafiła do zbiornika. Mróz drażnił jego przemarźnięte ręce. Droga w ten styczniowy wieczór była całkowicie zasypana śniegiem, podróż zmęczyła go. Na szczęście do celu pozostało tylko kilka kilometrów. Rozejrzał się po stacji, ruszając w stronę kasy. Parking świecił pustkami, w cieniu latarni dostrzegł jedynie wolnostojącą przyczepę […]

WALENTYNKI – ANTYPORADNIK

Są trzy typy ludzi, jeśli chodzi o obchodzenie walentynek. Pierwszy typ to hejter. Co roku bierze udział w wydarzeniach: W walentynki walę drinki tudzież Masz swoją drugą połówkę? Bo moja się już chłodzi. Ma nieodpartą chęć wykrzyczenia całemu światu, co sądzi o obchodzeniu dnia zakochanych, które przywędrowało do nas z zachodu, podobnie jak Halloween. Z […]

HIPNOZA

Piątkowy wieczór. Po ognistym romansie z podatkami, który chłonęłam każdym neuronem mego ciała przez pięć ostatnich dni, ostatecznie pozbyłam się resztek pożądania na podciśnieniowej bieżni w akompaniamencie tefałenowskiej “Szkoły”. Pozdrawiam wszystkie recepcjonistki z fitness klubu, którym uderzył do głowy piąty dzień tygodnia, i w tym ferworze otumanienia pomyliły przyciski na pilocie od dekodera. Chociaż jak […]

O TRZECH TAKICH, CO WYSZLI NA MIASTO

Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń nie jest przypadkowe. Czerwcowy wieczór, który będzie należał do trzech nierozłącznych kumpli jak trzy nierozłączne paski na dresie: Pawciu – harmonijka, Adaś – karta miejska & autobus, Maks – Harnaś. Młodzieńcy wyszli na miasto, coby zaczerpnąć krztynkę rozrywki, zalewając resztki świadomości otumaniającym eliksirem, a i przy odrobinie szczęścia wychędożyć […]

PIERWSZY RAZ BEZ CIEBIE

– Widziałam dziś mojego patronusa! – Że co? – Masz szczęście, że jesteś fanem Matrixa. Inaczej nie widziałabym żadnego racjonalnego powodu, dla którego miałabym cię tolerować. – Spoko, to o co chodzi z tym pacośtam? – PATRONUSEM! – No właśnie. – Adek, bo nie wytrzymięęę. Patronus jest taką magiczną tarczą, która broni cię przed dementorami! […]