życie codzienne, ludzie

DOBRE MOMENTY

Lubię letnie noce. Ten czas, kiedy siedzę w oknie, obserwując, jak leniwie zachodzi słońce, a później nastaje zmrok. Wokół panuje cisza, a ja spoglądam na urokliwą osiedlową alejkę lekko oświetloną blaskiem latarni.

Te noce mają swój urok, emanują spokojem, któremu często towarzyszy delikatne pluśnięcie wody. W niedużym akwarium, które stoi na biurku, mieszka Warrior – piękny, szafirowy bojownik. Towarzysz moich samotnych wieczorów, który cieszy oczy swoim baśniowym wyglądem. Lubię patrzeć, jak krząta się przy dnie, zlewając się z granatem kamyków, po czym pędzi do tafli wody, by zaczerpnąć powietrza.

Pamiętam dzień, w którym go wybrałam. Kilka lat temu udaliśmy się z dwójką przyjaciół do sklepu. Kate, która dziabnęła sobie kilka piwek przed zakupami, wpadła do zoologicznego, jak cygan po zasiłek do urzędu, krzycząc: “poprosimy wojownika!”. Wtem, nieco zmieszany sprzedawca odrzekł: ,,chodzi o bojownika, tak?”. Za każdym razem, kiedy patrzę na Warriora, przypomina mi się zmieszana mina Kasi i śmiech P. To był jeden z wielu dobrych, wspólnie spędzonych dni.

Pisząc ten tekst, co chwilę zerkam w prawo. Siedząc przed laptopem, zawsze zawieszam wzrok na akwarium, to mnie relaksuje. Ale nie dziś. Dziś widzę jedynie odbarwienie na drewnie, gdzie przez kilka lat stał masywny kawałek szkła wypełniony wodą.

Wszystko ma swój koniec.

Tamte chwile wspólnie spędzone z przyjaciółmi również się skończyły. Wieczory przy winie i niewinnych kłótniach o wybór filmu, spacery po wale, odliczanie do dwunastej w sylwestrowe noce i poranki na kacu już się nie wydarzą. Nie w tym samym składzie. Już nigdy nie będzie tak samo.

Dziś przywołuje jedynie wspomnienie, które kiedyś było szczęśliwą rzeczywistością.

 

 

Rubinowy.

Rubinowy będzie ładnie kontrastował z granatem kamyków. Mąż pomoże mi wybrać. To będzie dobry dzień.