życie codzienne, ludzie

MOMENTY – BUT AT LEAST I GOT MY FRIENDS

#1

Z wizytą u przyjaciółki.

– Ja to się boję tego kota. Jest wielki! I panoszy się tu jakby był u siebie. Lenka też się go boi. Był czas, że budziła się w nocy i krzyczała, że widziała Pana, co wszedł do pokoju.
– Ten kot tak ma na imię?
– Nie, właściciel tego domu. Już nie żyje.
– Aha.
– No i pojawia się tu czasem, ale ostatnio nie było go widać.
– Czy my wciąż rozmawiamy o kocie?
– Nie, o duchu. Ale nie martw się, już tu nie przyjdzie. Mam sól egzorcystyczną.
– Co kurwa masz?
– Sól egzorcystyczną. Nie słyszałaś nigdy o tym?

Podczas wczorajszego wieczoru konsumowałam półwytrawny napój winogronowy w towarzystwie K., kontemplując nad sensem życia i wartościami odżywczymi makaronu. Postanowiłyśmy sprawdzić co tam u chłopaków, którzy oglądali mecz w pokoju obok. Wchodzę do salonu w 100% przekonana o wygranej Walii (nie wiedzieć skąd mi się to wzięło), a w telewizji słyszę: ,,Portugalia jest w finale!” Więc zaskoczona tą informacją pytam chłopaków:

– Dlaczego Portugalia jest w finale, skoro przegrała?

I wtedy się zaczęło.

X: Bo w półfinale głosują widzowie.
Y: Taa… Popatrz jaki głupi Ronaldo, cieszy się, bo myśli, że te bramki gwarantują wygraną.
Z: A to jeszcze nic nie wiadomo, dopiero odbywa się głosowanie.
X: Trzeba wysłać sms-a za 2,46 z VAT.
Y: Która drużyna uzyska więcej głosów, wygrywa.
Z: Albo nie, to sędziowie głosują.
X: No! Musi być trzy razy na TAK, żeby przeszli dalej.

#niedalimiszans
#nawyjaśnienia
#toprzezpółwytrawnynapój

 

#3

Końcówka imprezy, wszyscy rozchodzą się do domów. Andrzej postanowił zaryzykować i skorzystać z ostatniej szansy. Podbija do dziewczyny i mówi:
– Mam do ciebie bardzo ważne pytanie.
– No mów.
– Ile czasu piecze się schab?

#4

Siedzimy sobie w trójkę i polemizujemy na temat życia, popijając ten dziwny napój, który w smaku przypomina tanie wino, jednak procentowo mógłby mieć więcej wspólnego z piwem light. Co to w ogóle za połączenie? Abstrahując od sensu spożywania cydru, jednogłośnie stwierdziliśmy, że wybuch III wojny światowej jest tylko kwestią czasu. Rzuciłam luźno kilka propozycji, gdzie moglibyśmy zamieszkać, żeby jakoś ujść z życiem. Okazało się, że Australia odpada, bo za dużo formalności, a nawet jak mi się uda to i tak w końcu deportują mnie do Polski, tu nie dobrze, tam też niebezpiecznie, a w Kanadzie za zimno. Tracąc wszelkie nadzieje, mówię, że w takim razie zabieram swoje tipi i wyjeżdżam do Etiopii. No i się zaczęło:
– Gdzie?! To ja już, kurwa, wolę zostać wysadzony w powietrze, niż mieszkać w lepiankach z gówna i zapierdalać po wodę 10 km, nie mając żadnej pewności, że nie wpierdoli mnie tygrys. Albo, że nie będzie mnie gonił żaden lew spierdalający przed wielkim Murzynem z kością w nosie. Tam nawet małpy nie schodzą z drzew, bo boją się, że Afrykańczycy zrobią z nich obiad!

#5

– Co ja zrobię, jeśli on ode mnie odejdzie? Boję się zostać sama z dzieckiem.
– Też bym się bała. Dzieci są straszne.

 

#6

Wieczorny seans. Oglądamy Interstellar. Bohaterowie przemieszczają się z jednej planety na drugą, szukając nowego domu dla ludzkości.
– Wiesz, jedna rzecz nie daje mi tu spokoju.
– Czego znowu nie rozumiesz? Nic nie będę ci tłumaczył, oglądaj uważnie.
– Kiedy oni jedzą?
– Serio? To jedyna rzecz, na jaką zwróciłaś uwagę podczas oglądania tego filmu?
– No bo…
– Ziemia kręci się wokół Słońca, a twoje życie kręci się wyłącznie wokół żarcia.

#7

Mam dobrego kumpla, poznaliśmy się w liceum. Od kiedy pamiętam, mówił, że w przyszłości będzie żołnierzem. Rzeczywiście czasem dziwnie się zachowywał, na przykład wtedy, gdy na dworze było – 15, a On wręczał mi bluzę, podczas wymyku na szybkiego papierosa. Co prezentowało się mniej więcej tak: ja stoję opatulona w o trzy rozmiary większą bluzę, dygocząc z zimna, a mój kumpel raczy się dymem z Marlboro light, płatki śniegu spływają po jego klacie, w ten sposób, że wygląda, jakby spędzał wakacje w tropikach. Minęło osiem lat. Sierpień, upał, wracamy z jeziora. Zapomniałam kostiumu, więc kąpałam się w szortach i bluzce, były mokre. Okna otworzone, trochę wieje.
Kumpel prowadzi auto, po chwili pyta się mnie:
– Lee, nie jest ci zimno?
– Nie, spoko.
– Nie chciałbym, żebyś poszła na El quattro. Ktoś musi pracować na moją emeryturę.
#panporucznik
#jestemdumna
#jednakże
#typowywojskowy

 

#8

To uczucie, kiedy dowiadujesz się, że Twoja ośmioletnia przyjaciółka zwierzyła się Twojemu bratu, prosząc o dyskrecję:
“Bo wiesz… Ja tak naprawdę to nie wierzę w te jednorożce, tylko udaję, żeby Lidzi nie było przykro, że nie istnieją…”

 

#9

Ja to mam jednak prawdziwe szczęście w życiu. Nawet moja babcia nie dba o mnie tak, jak robią to moi przyjaciele.
Wrześniowy wieczór, spotkanie przy ploteczkach.

– Zjadłabym coś bezmięsnego, ale cammembert z grilla jest trochę za tłusty – mówię trochę do siebie, trochę w stronę P. i Maksa.
– Słyszałeś ją? – P. zrobił minę, jakby ktoś mu właśnie oświadczył, że ma dożywotniego bana na produkty apple.
– Powiedz mi, że się przesłyszałem – zawtórował Max.
– O co wam chodzi? – pytam z irytacją.
– Przestałaś jeść mięso, jaki będzie następny krok? Jutro mi powiesz, że Ziemia jest płaska!
– A później zaczniesz żywić się energią słoneczną!
– Bez przesady. Po prostu uważam, że mięso jest niezdrowe i powinniśmy żyć tak, żeby dla naszego widzimisię nie trzeba było zabijać zwierząt.
– P, tracimy ją, zrób coś!
– Zjedz pieroga z mięsem! – przyjaciel gorączkowo zaczyna otwierać paczkę z pierogami.
– Nie działa, jedziemy do maka! Szybko!
– Kupimy ci tyle cheeseburgerów ile tylko bedziesz chciała, bez bułki, będę ci pchał do gęby same kotlety!
– Nie mam ochoty.
– Mówiłem, jest już za późno. Straciliśmy ją.
– Że też nic nie zauważyliśmy wcześniej, zaczęło się od biegania.
– Później zainstalowała Endomondo.
– Teraz będzie vege!
– Nie będę vege, bo nie mogę żyć bez żółtego sera.
– Dzwoń do jej męża, powiedz, że zawiedliśmy. Że przepraszamy.
– Kim jesteś potworze i co zrobiłaś z naszą Lidzią!? – P. nerwowo szturcha mnie za ręce.
– Odpuść… – Max położył dłoń na ramieniu przyjaciela. – Za późno. Dajmy jej odejść.

Szukam nowych przyjaciół. Ktoś? Coś?